Miesiąc do ślubu – co u nas słychać?

Tak to dziś! Jeszcze tylko miesiąc.

Bilans naszych przygotowań nareszcie zaczyna być dodatni! 😉 Wiele spraw już nam się uporządkowało. Dekoracje mamy wybrane, stroje już prawie gotowe, obrączki kupione, jesteśmy w trakcie nauki tańca, wszystko co ważniejsze pozałatwiane, dokumenty, zaproszenia, goście potwierdzają przybycie, zostały już tylko drobiazgi..

Poza tym całym zamieszaniem, to najwięcej  dzieje się teraz w mojej głowie. Tyle emocji na raz. Tyle myśli. Jak to będzie… Wiem, że dobrze.. 🙂 Cokolwiek by się nie działo. Wiem, że szybko nam miną te chwile, a chciałoby się je zatrzymać na zawsze. Za minutkę będzie już po wszystkim. Staram się cieszyć każdą chwilą, każdym momentem naszych przygotowań, każdą rzeczą, która została nam jeszcze do wybrania, ale też już w głębi serca biegnę do tego co jeszcze mi nieznane. Nie boję się. Chcę dalej odkrywać razem świat. Teraz już jako żona.

Wątpliwości

Wiem, że jesteśmy nierozerwalni.. Już od wielu lat. Chcę łamać stereotypy i pokazać, że małżeństwo wcale nie jest takie jakim sobie je ludzie kreują, to nie jest koniec. To tylko i aż następny piękny etap, już na innym poziomie, dojrzalszym, mniej beztroskim. Ale tak naprawdę może on być taki jakim sobie sami go stworzymy, może być też niekończącą się przygodą i szaleństwem, sielanką, wystarczy chcieć. Dla mnie to przede wszystkim pewność, że już nic się między nami nie zmieni. Skąd ta pewność? Bo idziemy razem, nieustannie tym samym tempem, i czekamy na siebie nawzajem, gdy drugie nie nadąża, nie chcemy iść osobno. Nie czuję niepewności, nie waham się. I ogromnie się z tego cieszę ! To piękne uczucie nie mieć wątpliwości, każdemu tego życzę! Nie dążymy do perfekcji, nieskazitelności, jak zresztą sami widzicie… My jesteśmy nieidealni! I to nam daje siłę, bo błędy, które popełniamy nie dają nam powodów by z siebie rezygnować, a wręcz przeciwnie – uczą nas czegoś, uczą nas siebie, pokazują pewne sprawy, zmieniają spojrzenie. Mimo, że tutaj widzicie głównie lukier, nie zawsze tak jest, to chyba jasne.. Potrafimy się nie raz kłócić codziennie, ale robimy to tylko po to, żeby za chwilę się pogodzić i wyciągnąć jakieś wnioski. Życzę każdemu by chciał tak dbać o swoją miłość, o swoje relacje.. To ważne, by te chęci szły z obu stron. Miłość to też poświęcenie i przede wszystkim chęć dobra drugiej osoby, stawianie sobie jej potrzeb wyżej niż potrzeb samego siebie.

Przepis na miłość

Znalazłam w życiu swój przepis na szczęśliwy związek.. jest banalnie prosty i nieskomplikowany. Tylko duma, którą się czasem unosi może go zniszczyć. Tym przepisem jest… rozmowa. Rozmowa i wzajemna chęć naprawienia tego co się zepsuło. To wszystko. Cóż więcej potrzeba? Nikt mi nie powie, że coś więcej, a nawet jeśli, to nie uwierzę 😉

To będzie intensywny miesiąc i zapewne będzie nas tutaj mniej, ale widzimy się już niedługo.

Wrócimy do Was z pewną niespodzianką! 🙂 Trzymajcie się !

 

fot_02.jpg