Dlaczego biorę ślub w „takim” wieku?

Zacznę od tego, co w tym pytaniu, które tak często słyszę, oznacza stwierdzenie “w takim wieku” ? Domyślam się, że o to, że jestem za młoda.

A gdybym zadała Wam pytanie jaki wiek jest odpowiedni na to by przykładowo znaleźć swoją pierwszą pracę co byście odpowiedzieli? Podejrzewam, że niektórzy stwierdzą, że czym wcześniej tym lepiej, kończysz 18 lat – szukaj pracy, inni powiedzą, że najpierw to powinno się skończyć studia a dopiero później, czyli około 25 r.ż. mysleć o pracy. Czy któraś teoria jest niesłuszna? ..

Jeśli zadam pytanie kiedy powinno się wybudować swój dom lub kupić własne mieszkanie? Jak myślicie, jaki wiek jest odpowiedni, i czy w ogóle gra on tutaj jakąś rolę? A może to kwestia dojrzałości kogoś do tego by wziąć na siebie odpowiedzialność za jakąś ważną kwestię. A kiedy powinno się to zrobić, w wieku lat 20? 30? Czy 40?

Czy znacie jedyne, prawidłowe i jednoznaczne odpowiedzi na te pytania? Czy one w ogóle istnieją?

 I wreszcie podsumowując. Czy uważacie, że jest jakiś odpowiedni pesel, który kwalifikuje nas do tego by móc wziąć ślub?

Przyznam się szczerze, że przed długi czas unikałam odpowiedzi na to pytanie w obawie, że nikt po prostu tego nie zrozumie, bo jeżeli w ogóle pyta to oznacza, że wcale mnie nie zna, nie zna nas i właściwie nie ma o niczym pojęcia. Nie uważam, żeby mój wiek mnie do czegoś kwalifikował. Nie uważam, że jestem na coś za młoda. I nie uważam też, że można być na coś za starym. Jeżeli psychicznie czuję się gotowa, to znak, że to jest właśnie dla mnie, że to będzie dla mnie dobre. Nigdy nie podążałam za schematami. W życiu kieruję się swoim sercem, a nie opinią ludzi i robię to co uważam za słuszne, a nie to co ktoś uważa za słuszne. Każdy jest kowalem swojego losu i to tylko od nas zależy nasze szczęście. Każdy przeżywa swoje życie, więc czemu ktoś miałby kierować naszym?

Zdaję sobie sprawę z tego, że może to wzbudzać zdziwienie i oburzenie, ale tak samo ja mogę zapytać – dlaczego? Dlaczego Ty nie bierzesz ślubu w tym wieku? Przecież to najwyższy czas ! Chcesz zostać starą panną?

Przesadzam?

Każdy ma swoje racje, nie rozumiem dyskusji, które czasami toczą się pod moimi zdjęciami/postami. Czy nie lepiej po prostu życzyć komuś szczęścia i przestać wtrącać się w sprawy, które nas nie dotyczą?

Nie wiek czyni człowieka dojrzałym, a to co przeżył. Jego wiedza, doświadczenie, umiejętności, poglądy.. wszystko. Można mieć 40 lat i wciąż jeszcze dorastać do pewnych spraw. Ale czy to źle? Czy świat nie byłby nudny gdybyśmy wszyscy byli tacy sami? Czy wszystko musimy robić tak, jak podyktuje nam to tłum? Czy coś co robi większość jest słuszne tylko dlatego, że robi to większość? Czy nie mam prawa zrobić czegoś inaczej, bo ktoś mnie wyśmieje, obrazi?

Ja zupełnie nie przejmuję się komentarzami, które czasem słyszę. Traktuję je jak żart, puszczam gdzieś wolno. Odnalazłam swoją miłość już dawno, już dawno wiedziałam, że to nie jest coś co za chwilę minie. A teraz, po kilku wspaniałych wspólnych latach czekamy na nasz wielki dzień. Cieszymy się tym czasem i nie będę tego ukrywać. Jeśli ktoś ma wątpliwości to ślub biorę z wyboru, nikt i nic mnie do tego nie zmusza. Nie czuję się też z tego powodu w jakiś sposób ograniczony. Choć (jakkolwiek to zabrzmi) wybawiłam się już, nie potrzebuję atrakcji, nie szukam wrażeń, co wcale nie oznacza, że moje życie jest nudne. Wcześnie zaczęłam i wcześnie skończyłam, niektórzy dopiero teraz zaczynają się bawić, korzystać z życia, i dobrze, każdy musi to przejść.. ten czas imprez, szaleństwa, beztroski, bez kredytu nad głową i bez innych zmartwień, kiedy jeszcze w 100% nie odpowiada się za siebie. To jest właśnie ten czas, z którego trzeba skorzystać. Dla mnie ten czas się już skończył, to już przeszłość, wyrosłam z tego. Lubię się czasem pobawić, jak każdy, nie mówię, że nie. Po prostu nie jest to już  moja pierwszorzędna potrzeba, a jedynie dodatek. Moja mama wzięła ślub będąc młodszą ode mnie. Kiedyś ludzie wiązali się na stałe ze sobą właśnie w takim wieku i wiecie co ? Wiele z tych ludzi żyją ze sobą do dziś, szczęśliwie. Wbrew tym wszystkim panującym teraz “zasadom”, że rodziny to się zakłada po 30-ce albo i później, uważam, że to właśnie młodym ludziom jest łatwiej. Mając 20- parę lat nie mamy jeszcze wyrobionych jakiś swoich nawyków, zwyczajów, wszystkiego uczymy się razem, jesteśmy bardziej skłonni do zmian i dostosowywania się w jakimś stopniu do drugiej osoby, do kompromisów. Uczymy się życia wspólnie, nie mamy ograniczeń. Ale to raczej nie wiek a wizja stabilności odstrasza wiele osób, kojarzą to coś z tym, że już nic ich w życiu nie czeka, wręcz przeciwnie ! Raźniej zdobywać świat w parze niż w pojedynkę. Czy to nie piękne? Móc obudzić się rano ze świadomością, że dostałeś od życia już wszystko co najcenniejsze, a teraz możesz dążyć do lepszego – razem.

Rodzina zawsze była i będzie dla mnie priorytetem, i ten kto mnie zna doskonale o tym wie. Dla mnie to jest naturalne… Każdy tworzy swój mały świat, który zazwyczaj kręci się właśnie wokół rodziny. Z przyjaciółką czy ze znajomymi nie zamieszkasz na całe życie, nie założysz rodziny, kiedyś trzeba będzie się usamodzielnić i w pewnym sensie odciąć się trochę od przyjaciół nawet jeśli teraz są całym Twoim życiem i spędzasz z nimi najwięcej czasu.

Kiedy zadam pytanie jaki wiek jest odpowiedni by wziąć ślub i założyć rodzinę, podejrzewam, że odpowiedzi będzie tyle ile ludzi na świecie. Dla mnie odpowiedź jest jedna, prosta i logiczna – Wtedy kiedy poczujesz, że to zgodne z Twoim sercem i z Twoimi pragnieniami, gdy tego chcesz i jesteś na to gotowy. Gdy czujesz, że właśnie to jest ten moment, i to będzie dla Ciebie najlepsze, uczyni Cię szczęśliwym. Czy masz 20 lat czy 60.. każdy tak samo ma prawo do szczęścia.

I w tej kwestii żadne argumenty do mnie nie przemawiają. Nie lubię wrzucania wszystkich ludzi do jednego wora i nie toleruję tego. Tak samo jak z zewnątrz wszyscy jesteśmy inni tak samo inni możemy być w środku, i mieć zupełnie inne potrzeby. I to jest piękne. A najważniejsze to żyć w zgodzie z samym sobą. 🙂

Spodobał Ci się post? Udostępnij

Dodaj komentarz