Jedyną stałą jest zmiana

Witajcie

Wracam tutaj po raz kolejny..

Brak czasu i pogoń za chwilą wytchnienia, całkowicie zabrały mi motywację do tego, by częściej tu gościć, i żałuję. Mogłabym właściwie nie pracować byleby pisać. Uwielbiam to. To jest to w czym czuję się dobrze, coś czego nie robię pod publikę i coś w czym mogę być w stu procentach sobą. Nie obchodzi mnie kto i co sobie o mnie pomyśli, czy akurat czyta to ktoś znajomy, czy w ogóle nikt nie czyta.

Parę lat temu, gdy pisałam swoje pierwsze, najbanalniejsze posty jakie świat widział… może nie byłam perfekcyjna, ale byłam szczęśliwa. Miałam to swoje prywatne “coś”, czym mogłam się zająć. Sprawiało mi to ogromną radość… i pomyślałam sobie.. czemu by nie wrócić?

Tak to jest, że z czasem priorytety się zmieniają i czasem realizowanie swoich pasji staje się niemożliwe, odkładamy to na drugi plan.

Dużo czasu minęło. Dużo się zmieniło.

Mam wrażenie, że najbardziej zmieniłam się ja. Miniony rok był bardzo intensywny, można powiedzieć, że nawet trochę męczący. Obecny wcale nie próbuje być gorszy, ale na szczęście idąc w tę dobrą stronę – przynosi dla odmiany trochę pozytywnych niespodzianek. I wiecie co.. w końcu jestem szczęśliwa. Mimo tego całego braku czasu, tej gonitwy, pracy w korpo, krótkich dni, szybkich weekendów.. Jakoś tak mi dobrze w moim miejscu. Lubię swoje życie, fajnie, że jestem właśnie tutaj, na takim etapie. I jestem niesamowicie wdzięczna za to co mam, bo wiem, że mam wiele. Mam właściwie wszystko o czym zawsze marzyłam. Wszystko zaczyna się układać w jakąś sensowną całość. Można powiedzieć, że dostałam nowe życie. I dziękuję za nie, bo jest o wiele lepsze od poprzedniego.

Fajnie jest widzieć dobro. Łatwiej się żyje dziękując, dostrzegając, ciesząc się – niż goniąc za tym co wcale nie ważne.

Chciałabym wrócić tu na stałe, nie wiem czy mi się to uda, i niczego sobie nie obiecuję, bo nie o to w tym chodzi, żeby się zmuszać do czegoś. Mam w sobie sporo pozytywnej energii, mam nadzieję, że uda mi się ją spożytkować. Mam też głowę pełną pomysłów, więc będę próbować znów się realizować w tym co kocham.

Wiecie..

W tym codziennym pośpiechu bardzo łatwo zapomnieć o sobie. Dni mijają jeden za drugim. Bardzo szybko. Życie ucieka nam przez palce, nie da się zatrzymać czasu. Czasem wolimy sobie poleżeć, pooglądać serial, albo poprzewijać facebooka, wolimy gapić się w pustą przesteń niż w oczy osób, które kochamy. Wolimy robić NIC, niż zająć się czymś co lubimy. Łatwiej się nam położyć, niż zebrać do kupy i popracować trochę nad sobą, nad swoimi pasjami. Sama też tak robię, więc wiem o czym mówię, nie jest łatwo. Ale nikt nie mówił, że będzie.. A może jednak warto 🙂

Spodobał Ci się post? Udostępnij

Dodaj komentarz