Jesień

Witajcie

Dawno mnie tu nie było, ale powiem szczerze, że ja się czuję jakbym to zaledwie kilka dni temu tutaj gościła, a jednak..  kilka dni zamieniło się w kilka miesięcy. Ostatnio przedstawiałam Wam nasze zdjęcia z sesji narzeczeńskiej, jeszcze w wiosennych klimatach.

A tymczasem…

Przyszło ochłodzenie, lato się kończy, piękne było w tym roku, ale już chyba się z Nami żegna.. Zaczyna się jesień. Powietrze powoli zaczyna mieć tą specyficzną jesienną woń. Liście choć jeszcze zielone, niedługo zmienią swoją barwę. To dobry znak… to znak że niebawem Nasz Ślub. Uwielbiam patrzeć na niebo tą porą roku, bo widzę Nas. Młodych, głupich i szaleńczo zapatrzonych w siebie. Tę spontaniczność, i to jacyś byliśmy dla siebie ważni. Piękne mieliśmy początki, nie zamieniłabym ich na żadne inne. Mamy wiele, przede wszystkim siebie, ale to co mamy zbudowaliśmy na mocnych fundamentach, stąd wiem, że to co będziemy budować dalej, jest trwałe. Och jak bardzo nie mogę się tego doczekać.. To będzie Nasza najpiękniejsza, szósta rocznica, lepszej nie mogłam sobie nawet wymarzyć, kto by wtedy pomyślał, że za kilka lat o tej porze będziemy mężem i żoną. Pewnie gdyby ktoś Nam wtedy taką przyszłość zapowiedział to bym nie uwierzyła 🙂

A dziś zostało nieco ponad 50 dni do tego wyjątkowego dla Nas dnia, tak niewiele już narzeczeńskich chwil przed Nami. To był magiczny, choć krótki etap naszego życia. Z pewnością inny, czy lepszy? Na pewno piękny, na pewno przyniósł nam coś nowego.

Przygotowania do ślubu zabierały i wciąż zabierają nam wiele Naszego czasu, który z pewnością poświęcilibyśmy na coś zupełnie innego, gdyby tylko było można. Z jednej strony nie mogę doczekać się kiedy wszystko wróci do normy, a z drugiej strony próbuję pozbyć się tego uczucia, bo wiem, że to wszystko bardzo szybko Nam minie… ani się obejrzymy, a będziemy już mężem i żoną. 🙂 Teraz Nasza lista rzeczy do zrobienia zdaje się nie mieć końca.. Dni mijają Nam jak szalone. Czas ucieka przez palce. Ale chcę cieszyć się każdą chwilą, choć nie jest to łatwe w tej ślubnej gonitwie. Mimo wszystko mam świadomość , że za chwilę już tego nie będzie, wróci codzienność.  I stwierdzam, że chcę jeszcze czerpać radość z tego oczekiwania. W końcu przygotowujemy się do bardzo ważnej dla Nas chwili, to już się nie powtórzy.

I tak sobie myślę..

Kiedy będziemy już małżeństwem, chciałabym móc wstać rano , przygotować wspólnie śniadanie, zjeść je w spokoju, porozmawiać, wypić kawę. Zacząć dzień z uśmiechem na twarzy, nie spiesząc się zbytnio. Nie biec nigdzie. Praca.. jest nieodłącznym elementem, czy pracujesz na etacie, czy też nie. Tak czy siak trzeba jej poświęcić jakąś część dnia.. A ja, podobnie pewnie jak większość z Was, chciałabym wykonywać ją z przyjemnością, satysfakcją i przede wszystkim – z pasją. Chcieć znaczy móc , czyż nie? Do tego dążę. A po pracy.. wspólny spacer, rower, wspólne gotowanie bądź film, w kinie, lub na kanapie w domu. Wycieczki.. w góry, nad morze, nad ocean, nad jezioro.. Czas. Mieć go na wszystko o czym się tylko marzy.

Chciałabym zmienić swoje życie, Nasze życie. Ale nie od poniedziałku, i nie na chwilę… Tak już na zawsze. Nie chcę, żebyśmy mijali się w progu, rozmawiali tylko o pracy, o pogodzie, nie chcę żebyśmy stali się dla siebie obcy.. Musimy być po prostu Mężem i Żoną, tak naprawdę. Chciałabym by w Naszym domu zawsze mieszkała miłość, poczucie bezpieczeństwa, spokoju, by był naszą ostoją.

Za chwilę zacznie się dla Nas nowy etap, którego celem jest miłość, a małżeństwo ma właśnie do niej prowadzić. Małżeństwo to droga. To chyba najważniejsza rzecz jaką zapamiętałam z kursu przedmałżeńskiego. Nasz związek nie kończy się ślubem, ślub to nasza dalsza droga, kontynuacja dążenia do miłości. Po części usłana płatkami róż, a po części całymi różami – z kolcami, ale wiecie co?

Najważniejsze żeby iść tą drogą zawsze razem.

Spodobał Ci się post? Udostępnij

Dodaj komentarz