Mamo! Ja tu jestem!

W pierwszej ciąży prawdopodobnie każda kobieta bacznie śledzi każdy etap rozwoju swojego dziecka już od momentu kiedy tylko dowie się o jego istnieniu. Wszystko jest dla niej nowe i dzieje się po raz pierwszy więc jest to dla mnie oczywiste, że interesuje się tym co dzieje się z dzieckiem, ale też z naszym ciałem. Sama wiele o tym czytałam, nie tylko w trakcie ciąży, ale też przed. Chciałam wiedzieć wszystko. Ściągnęłam nawet specjalną aplikację dla kobiet w ciąży, w której tydzień po tygodniu można przeczytać szczegółowe informacje na temat rozwoju dziecka i jego nowych umiejętności. Odkąd dowiedziałam się o ciąży, nie mogłam doczekać się kiedy zobaczę maluszka. Na pierwszej wizycie na ekranie widziałam jedynie małą kropkę. Jednak już kilka tygodni później mogłam podziwiać małego człowieka.


Pierwsze oznaki ciąży

Wracając do początków mojej ciąży pierwsze o czym myślę to pierwsze jej oznak i objawy. Niektóre z nas doświadczają ich na prawdę wiele, może nawet wszystkich z możliwych, a niektóre wręcz żadnych. Myślę, że nie ma na to reguły i nie ma się co porównywać. W moim przypadku było tak, że nim zdążyłam ich doświadczyć, miałam trochę czasu na zastanowienie się jak to w ogóle będzie. O ciąży dowiedziałam się dosyć wcześnie. (tak jak już wspominałam w TYM wpisie) Nie było żadnych objawów, które skłoniłyby mnie do zrobienia testu. Wykonałam go zanim w ogóle zdążyłam pomyśleć, że mogę być w ciąży. Niewiele się u mnie zmieniło przez pierwsze tygodnie, czułam się dobrze, z czasem trochę mnie to zaczęło nawet martwić. W końcu tyle się słucha o tych słynnych mdłościach. Logiczne więc, że myślałam, że powinno mi już coś dolegać. Jak się okazało, aż tak długo czekać nie musiałam, bo już na dniach poczułam, że jednak coś zmienia się w moim ciele. Mdłości, wahania nastrojów, zgaga, totalne zmęczenie, senność. Przychodziły do mnie stopniowo, ale wszystkie zostały na dłużej. Mdłości trwały najkrócej, bo około dwóch tygodni. Jestem za to niesamowicie wdzięczna bo były nie do zniesienia, i co ważne wcale nie były poranne! Raczej całodobowe. Przez cały ten czas nie mogłam patrzeć na jedzenie, nie mówiąc o tym żeby coś przełknąć. Na wiele zapachów reagowałam odruchem wymiotnym. Nie narzekam jednak, bo patrząc na inne kobiety, mogę stwierdzić, że minęły dość szybko. Reszta dolegliwości została ze mną aż do końca pierwszego trymestru. Właściwie część do teraz.

Drugi trymestr ciąży

Kilka tygodni temu nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie drugi trymestr. Wcale nie dlatego, że byłam zmęczona swoim stanem i dolegliwościami, choć to też miało jakieś znaczenie. Jak wiadomo drugi trymestr jest już tym bezpieczniejszym, bo to właśnie w pierwszym trymestrze dochodzi do największej ilości poronień. Nie mogłam się doczekać kiedy ten czas największego zagrożenia minie. Wraz z drugim trymestrem przyszedł do mnie wewnętrzny spokój i nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Większość dolegliwości odeszła w niepamięć, zaczęłam mieć więcej energii. Nastał dla mnie czas kiedy w ogóle nie czułam, że jestem w ciąży. Nie miałam też widocznego brzuszka. No kompletnie żadnych znaków! Ciążę potwierdzał mi jedynie obraz na USG na kolejnych wizytach. .

Ty na prawdę istniejesz !

Mój brzuszek w końcu zaczął rosnąć, nieznacznie, ale dla mnie i dla męża był widoczny. Bardzo mnie ten fakt ucieszył. To chyba jedyny taki stan w życiu kobiety kiedy cieszy się z dodatkowych kilogramów i rosnącego brzuszka. Od kilku tygodni zaczęłam też doświadczać ciążowych zachcianek. Często mam ochotę na słodycze, na owoce, na jogurty.. Czasem wymyślę coś na maksa dziwnego, ale zazwyczaj po prostu zajadam się lodami i chrupkami kukurydzianymi. W końcu mogę uwierzyć, że na prawdę jestem w ciąży, że to się dzieje. Ktoś mieszka w moim brzuszku. Nareszcie mogę poczuć to na własnej skórze. Dosłownie..

Dokładnie 20 stycznia, czyli prawie miesiąc temu, nasz Syn postanowił obdarować mnie najpiękniejszym prezentem, w postaci pierwszych wyczuwalnych dla mnie ruchów. Nie da się opisać jak pięknym są dla kobiety uczuciem, są delikatne, lekkie, trochę jak dotyk skrzydeł motyla. Dobrze znam swoje ciało i wiem, że to był On. Już kilka dni później ruchy zaczęły być intensywniejsze, nauczyłam się je rozpoznawać. To na prawdę niesamowite.. Dodatkową niespodzianką był fakt, że od kilku dni jego ruchy zaczęły być wyczuwalne także dla jego Taty. Teraz wiem, że nasz Synek na prawdę tam mieszka, czujemy jego obecność bardziej niż kiedykolwiek. Lubimy do niego mówić, śpiewać mu. Widzę, że zaczyna reagować na różne dźwięki. Rozczula mnie to bardzo..

Dzisiaj zaczynamy 20 tydzień ciąży, czyli półmetek. Przed Nami drugie tyle, ale ja już jestem w nim niesamowicie zakochana i wiem, że to będzie największa miłość mojego życia, oczywiście na równi z miłością do jego Taty. Tak piękna, bezwarunkowa i bezgraniczna ❤

Spodobał Ci się post? Udostępnij

Dodaj komentarz