Miesiąc miodowy ciąży

Powoli dociera do mnie, że to się dzieje na prawdę. Nasz cały świat przez ostatnie tygodnie kręci się wokół mojej ciąży. Zaczynamy oswajać się z myślą, że za kilka miesięcy zostaniemy rodzicami. Jest to dla nas jedna wielka podróż w nieznane i wiem, że okaże się być niespodzianką. Możemy się tylko domyślać ile trudnych i pięknych chwil nas czeka. Wiem, że damy radę, bo jesteśmy w tym razem. Nasze życie ogromnie się zmieniło odkąd dowiedzieliśmy się o istnieniu naszego maluszka. Zmieni się jeszcze bardziej gdy go poznamy, to oczywiste.

Jakiś czas temu rozpoczęliśmy drugi trymestr, nazywany miesiącem miodowym ciąży. Nie bez powodu. To ponoć taki czas kiedy kobieta zaczyna czuć się lepiej i jest pełna energii. Z tą energią to bym tak nie przesadzała, ale należałoby rzec – nareszcie! Nie powiem tego bo nie mogę narzekać. Czułam się różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale mam świadomość, że nie jest to najgorsza opcja z możliwych. Pierwszy trymestr, a czasem nawet drugi i trzeci bywają dla kobiet bezlitosne. Poznałam się z mdłościami, które przychodziły nawet na widok zwykłej bułki, ze zgagą, ciągłym zmęczeniem, humorkami i sennością, jakoś to przetrwałam. I nie tylko ja. W tym miejscu ogromny ukłon w stronę mojego męża za anielską cierpliwość. Gdy teraz o tym myślę to moje najgorsze dolegliwości trwały jakieś dwa tygodnie, reszta była znośna, tyle pamiętam. Cóż, na prawdę nie mogę narzekać ! Było lepiej niż się spodziewałam, ale nie będę zapeszać, bo jeszcze trochę czasu przede mną, różnie może być..

Oczekiwanie

Na dzień dzisiejszy czuję się na prawdę dobrze. Dni mijają mi jak szalone, a ja nie wiem nawet kiedy. Słodki jest ten czas oczekiwania, taki beztroski, radosny, trochę leniwy. Tak na prawdę nic nie muszę, robię to co chcę lub to na co mam siłę. Myślę, że po to jest ten czas, żeby wypocząć na zapas, przygotować się, skorzystać z ostatnich chwil gdy jeszcze odpowiadam tylko za siebie. Może jest też szansą by zrobić coś właśnie dla siebie? Na co dzień raczej rzadko się myśli o sobie. Jak o tym pomyślę to tak.. chciałabym wykorzystać jakoś ten czas z pożytkiem dla siebie samej. Mam nawet kilka pomysłów, może czas żeby wdrożyć je w życie? Przyznam, że na początku przytłaczała mnie ta ilość wolnego czasu. Siedząc samemu w swoich czterech kątach całymi dniami też nie jest lekko, można sfiksować, ale przychodzi czas, że trzeba wziąć się w garść. Przecież marzyłam o tym! O czasie dla samej siebie, miałam tyle planów, nareszcie mogę je realizować. Szczególnie teraz gdy czuję się znacznie lepiej niż na początku ciąży.  Tak na prawdę dopiero teraz zaczęłam irytować mnie moja bezczynność. Chciałabym to zmienić.

Czeka nas masa przygotowań. Poza samorealizacją musimy zorganizować też kącik dla naszego maluszka i całą wyprawkę. Uśmiecham się na tą myśl. To akurat jedna z przyjemniejszych części ciąży. Szczególnie dla przyszłej mamy. Zakupy! Wózek, łóżeczko, mebelki, ubranka, kosmetyki i wiele wiele innych potrzebnych rzeczy. Gdybym mogła pewnie wybrałabym wszystko na raz, a potem pewnie kilkukrotnie zmieniła zdanie.

Bez wątpienia czekają nas rewolucje, musimy się na nie przygotować. Przed nami intensywny czas. Chcę wykorzystać te chwile, zrobić coś dla siebie i dla naszej rodziny. Trzymajcie kciuki, żeby mi się udało 🙂

Spodobał Ci się post? Udostępnij

Dodaj komentarz